We wspomnianym miejscu powstaje osiedle z nową ulicą. To właśnie ta droga - na wniosek spółdzielni - nazwana została imieniem Henryka Kinastowskiego, dziadka prezydenta miasta. Za tą nazwą opowiedziała się większość radnych. Jednak rajcy z Koalicji Obywatelskiej wystąpili do IPN-u, by ten wydał opinię w tej sprawie. Natomiast Wojewódzki Sąd Administracyjny w swoim wyroku powołał się na ustawę o zakazie propagowania komunizmu. Teraz radni będą musieli ponownie zając się tym temat i przyjąć inną nazwę ulicy.
Do sprawy w oświadczeniu odniósł się włodarz Kalisza. - Nie dyskutuję z wyrokami sądu, ale ten w mojej ocenie jest wysoce niesprawiedliwy. Dobrze wiem, kim był mój dziadek, wiedzą to również doskonale tysiące Kaliszan. Henryk Kinastowski całe swoje życie poświęcił pracy dla kraju i Kalisza. Zawsze był wśród ludzi i dla ludzi. Nigdy nie zajmował eksponowanych funkcji w aparacie partyjnym. Działał w określonych realiach i zawsze starał się pomagać i bronić ludzi. Był i pozostaje osobą powszechnie szanowaną, nie tylko w Kaliszu. Hipokrytom z Koalicji Obywatelskiej nie przeszkadza, że w wyniku decyzji sądów administracyjnych w latach 2018-2019 w Warszawie przywrócono nazwy kilkunastu ulicom, które wcześniej zdekomunizował wojewoda mazowiecki. Najważniejszą z nich jest Aleja Armii Ludowej (zamiast ul. Lecha Kaczyńskiego). Nie mam wątpliwości, że ta akcja wymierzona jest we mnie przez członków kaliskiej KO. Nerwowo próbują odwrócić uwagę od problemów swojego środowiska, toczących się spraw sądowych i wpadek wizerunkowych. W mojej ocenie, jak zwykle, działają na szkodę miasta i mieszkańców.




















