Zespół z Kalisza kończył rundę zasadniczą na 7. miejscu, gromadząc 34 punkty w 24 spotkaniach. Niewielkie różnice punktowe względem Energi Bank PBS MMTS Kwidzyn czy przewaga nad Stalą Mielec pokazują, jak wyrównana była walka w środku tabeli.
Rywal? Z najwyższej półki. Industria Kielce to drużyna, która od lat wyznacza standardy - w Polsce i w Europie. Drugie miejsce po rundzie zasadniczej i minimalna strata do ORLEN Wisły Płock tylko potwierdzają ich klasę. Ale faza play-off rządzi się własnymi prawami.
W Kaliszu nikt nie zamierza oddać tego meczu przed pierwszym gwizdkiem. - To dla nas duże wyzwanie, ale gramy u siebie i chcemy pokazać się z jak najlepszej strony - mówi Piotr Wyszomirski. Doświadczony bramkarz zwraca uwagę również na nietypowy rytm ostatnich dni. Krótsze przerwy między spotkaniami oznaczają mniej treningu, a więcej pracy nad regeneracją i analizą przeciwnika.
- Chcemy zagrać swoją piłkę - solidnie w obronie i skutecznie w ataku. Kluczowe będzie ograniczenie ich szybkiego kontrataku i natychmiastowy powrót do defensywy - zaznacza skrzydłowy Netland MKS-u Kalisz Dawid Molski. To właśnie detale mogą zdecydować o przebiegu rywalizacji z zespołem tej klasy.
Choć skala wyzwania jest ogromna, podejście pozostaje niezmienne. - Nie możemy się położyć, szczególnie u siebie musimy powalczyć o jak najlepszy wynik - dodaje Wyszomirski. I właśnie ten „dom” może odegrać rolę, której nie da się przecenić.
Kalisz Arena w takich momentach przestaje być tylko halą. Staje się przestrzenią, w której emocje przekładają się na realne wsparcie dla zespołu. Głośny doping, każda reakcja z trybun, każda chwila wsparcia - to elementy, które potrafią dodać energii wtedy, gdy jej najbardziej potrzeba. - Kibice przez cały sezon pomagają nam w trudnych momentach i ciągną drużynę do góry - podkreśla Molski.



















