Piłka ręczna

Zwycięstwo w przedostatniej kolejce

Zwycięstwo w przedostatniej kolejce
Zdjęcie: Marcin Gadomski

Mecz zamykający przedostatnią kolejkę rundy spadkowej ORLEN Superligi Kobiet pomiędzy Energa Start Elbląg, a Tauron Ruch Szczypiorno Kalisz miał ogromne znaczenie dla gospodyń, które pokonując rywalki, mogły zapewnić sobie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej i do ostatniego starcia przystąpić bez zbędnej presji. Kaliszanki jednak postawiły mocny opór.

Mecz w Elblągu lepiej rozpoczęły przyjezdne, które od pierwszych minut prezentowały się bardzo pewnie w ofensywie. Kaliszanki skutecznie wykorzystywały błędy Startu, grały szybko i konsekwentnie, a po trzeciej już bramce Anastazji Bondarenko odskoczyły na dwa gole w 7. minucie spotkania. Chwilę później kolejne interwencje Kai Gryczewskiej oraz szybki kontratak wykończony przez Annę Diablo sprawiły, że gospodynie przegrywały już 3:8, co zmusiło je do szybkiego szukania sposobu na odwrócenie niekorzystnego przebiegu meczu.

W końcu niemoc Startu przerwała 16-letnia wychowanka Truso Elbląg Alicja Ratajczyk, dla której był to pierwszy gol zdobyty w barwach superligowej drużyny. Trafienie młodej zawodniczki wyraźnie pobudziło miejscowe zawodniczki. Od tego momentu gospodynie uporządkowały swoją grę w ataku, zaczęły trafiać między słupki regularnie i potyczka wyraźnie się wyrównała. Rzuty karne skutecznie egzekwowała Klaudia Grabińska, a w 17. minucie gospodynie zmniejszyły dystans do trzech goli (8:11). Przez kilka kolejnych minut gra obu drużyn nie układała się najlepiej. Ataki często kończyły się niecelnymi rzutami, a jeśli już zawodniczki znajdowały drogę do bramki, na wysokości zadania stawały bramkarki – Kaja Gryczewska po stronie przyjezdnych oraz Małgorzata Ciąćka w ekipie Startu. W 26. minucie na 10:12 trafiła Joanna Kozłowska, podtrzymując nadzieje miejscowych kibiców na odrobienie strat jeszcze przed przerwą. Do końca pierwszej części meczu Kaliszankom udało się jeszcze trzykrotnie pokonać defensywę Startu, natomiast gospodynie odpowiedziały dwoma trafieniami i po 30 minutach gry tablica wyników wskazywała 12:15.

Po zmianie stron gospodynie ruszyły do zdecydowanego odrabiania strat. Elblążanki grały z większą determinacją, poprawiły skuteczność i zaczęły częściej wykorzystywać potknięcia rywalek. Gdy na ławkę kar powędrowała Marta Gęga, zawodniczki Startu potrafiły wykorzystać liczebną przewagę. Trafiały raz za razem i gdy do pustej bramki piłkę posłała Tatsiana Pahrabitskaya, było już tylko 16:17. W hali czuć było narastające emocje, a kibice coraz głośniej wspierali swoje zawodniczki. Mogło się wydawać, że za chwilę miejscowe doprowadzą do remisu, jednak zamiast tego Kaliszanki ponownie zdołały odskoczyć na trzy gole. Przed dalszą utratą bramek elblążanki wielokrotnie ratowała Małgorzata Ciąćka, która popisywała się skutecznymi interwencjami i utrzymywała swój zespół w grze. W końcu padł upragniony dla miejscowych remis – 21:21 – który jeszcze bardziej podgrzał atmosferę w hali. Kolejne akcje toczyły się już w rytmie bramka za bramkę. Żadna z drużyn nie była w stanie wypracować wyraźnej przewagi i w 53. minucie nadal nie było wiadomo, czy któraś z ekip zdoła zgarnąć komplet punktów w regulaminowym czasie gry, czy o zwycięstwie zadecydują rzuty karne.

Końcówka meczu była bardzo nerwowa i pełna walki o każdy centymetr boiska. W 59. minucie do siatki trafiła Bondarenko i Ruch objął minimalne prowadzenie. Wtedy o przerwę poprosiła trenerka Startu Magdalena Stanulewicz, chcąc dokładnie rozrysować ostatnią akcję swojej drużyny. Po wznowieniu jej zawodniczki popełniły jednak faul ofensywny i straciły piłkę, co skomplikowało sytuację miejscowych. Na 20 sekund przed końcową syreną o czas poprosił trener Ruchu Ivo Vavra, który chciał zaplanować ostatnią akcję swojego zespołu. Jego podopieczne nie zdołały jednak pokonać świetnie dysponowanej tego dnia Małgorzaty Ciącki. Bramkarka Startu natychmiast wznowiła grę i posłała długie podanie do biegnącej do kontrataku Tatsiany Pahrabitskayi. Niestety w tej decydującej akcji nie udało się umieścić piłki w siatce i mecz zakończył się minimalnym zwycięstwem przyjezdnych 28:29.

Najlepszą zawodniczką spotkania i zdobywczynią nagrody MVP została bramkarka Startu Małgorzata Ciąćka, która rozegrała znakomite zawody. Wielokrotnie ratowała swój zespół w trudnych momentach, popisując się efektownymi interwencjami zarówno z rzutów z drugiej linii, jak i w sytuacjach sam na sam. Jej pewna postawa między słupkami pozwoliła elblążankom pozostać w walce o korzystny wynik aż do ostatnich sekund spotkania i była jednym z kluczowych elementów tak wyrównanego przebiegu meczu.

 

Energa Start Elbląg - Tauron Ruch Szczypiorno Kalisz 28:29 (12:15)


Start: Ciąćka, Suliga, Pentek – Grabińska 7, Kuźmińska 6, Masalova 4, Szczepaniak 3, Kozłowska 3, Pahrabitskaya 2, Ratajczyk 1, Tarczyluk 1, Terzić 1, Chwojnicka, Wicik.

Ruch: Gryczewska, Fornalczyk – Diablo 7, Bondarenko 5, Widuch 4, Kiprijanovska 4, Jasinowska 2, Gęga 2, Szarkova 2, Bury 1, Doktorczyk 1, Alves Carneiro 1, Trawczyńska, Stokowiec.





Z regionu


Czytaj również